Losowe Dowcipy
Jasio pyta sie babci:
- Babciu, czy 10-letnia dziewczynka może zajść w ciążę?
- Raczej nie
- Kurna, wiedziałem, że ona mnie szantażuje!
- Babciu, czy 10-letnia dziewczynka może zajść w ciążę?
- Raczej nie
- Kurna, wiedziałem, że ona mnie szantażuje!
Siostra katechetka wzięła zastępstwo na lekcji biologii. Pyta dzieci:
-Co to jest: małe, rude i skacze po drzewach?
Zgłasza się Jasio:
-Wygląda mi to na wiewiórkę, ale jak znam siostrę to pewnie Pan Jezus
-Co to jest: małe, rude i skacze po drzewach?
Zgłasza się Jasio:
-Wygląda mi to na wiewiórkę, ale jak znam siostrę to pewnie Pan Jezus
Diabeł złapał Polaka, Niemca i Ruska no i mówi, że wypuści ich jak wypełnią zadanie które da im do wykonania. Mianowicie-
1. Przejść przez most pod ostrzałem karabinów maszynowych;
2. Wejść do klatki niedźwiedzia i podać mu łapę;
3. Spędzić upojną noc z najdzikszą Indianką.
No wiec najpierw Rusek. Idzie twardo przez most, ale jak kule nad głową świstały to się wystraszył i diabeł go zabił.
Drugi Niemiec, przez most przeszedł, ale jak zobaczył niedźwiedzia to nie dał rady- diabeł go zabił.
Idzie Polak... Przez most się przeczołgał, do klatki niedźwiedzia wszedł, zaczęło się kotłować, pełno kurzu, nic nie widać w końcu po godzinie wychodzi zmęczony Polak i pyta diabła:
-No... To teraz gdzie ta Indianka co jej miałem łapę podać??
1. Przejść przez most pod ostrzałem karabinów maszynowych;
2. Wejść do klatki niedźwiedzia i podać mu łapę;
3. Spędzić upojną noc z najdzikszą Indianką.
No wiec najpierw Rusek. Idzie twardo przez most, ale jak kule nad głową świstały to się wystraszył i diabeł go zabił.
Drugi Niemiec, przez most przeszedł, ale jak zobaczył niedźwiedzia to nie dał rady- diabeł go zabił.
Idzie Polak... Przez most się przeczołgał, do klatki niedźwiedzia wszedł, zaczęło się kotłować, pełno kurzu, nic nie widać w końcu po godzinie wychodzi zmęczony Polak i pyta diabła:
-No... To teraz gdzie ta Indianka co jej miałem łapę podać??
Wpada zięć do domu, a tam siedzi teściowa.Zięć rozrywa koszulę i krzyczy:
-Pluj,pluj!!
Teściowa się pyta:
-Dlaczego?
-bo lekarz kazał sie jadem żmiji smarować!!
-Pluj,pluj!!
Teściowa się pyta:
-Dlaczego?
-bo lekarz kazał sie jadem żmiji smarować!!
Jeżeli spotkałeś kobietę swoich marzeń, to o pozostałych marzeniach możesz śmiało zapomnieć.
Starszy pan dzwoni z Phoenix do swojego syna w NY i mówi:
- John, przykro mi jeśli zepsuję Ci dzień, ale muszę Ci coś powiedzieć. Twoja matka i ja postanowiliśmy się rozwieść. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że 45 lat to wystarczająca ilość czasu i nie ma co się więcej ze sobą męczyć.
- Ale tato! Co Ty opowiadasz!?
- No niestety, ale już nawet patrzeć na siebie nie możemy, a zresztą nie chce mi się nawet o tym gadać, więc może Ty zadzwoń do swojej siostry, do Chicago i jej o tym powiedz - stwierdził ojciec i odłożył słuchawkę.
Syn cały przejęty dzwoni szybko do siostry:
- Mary, nasi starzy chcą się rozwieść!
- Co? O nie, nie pozwolę na to! Dzwonię do nich - kończy rozmowę i dzwoni do Phoenix.
Odbiera jej ojciec, ale Mary nie dopuszcza go do głosu tylko woła:
- Tato! Nie możecie się rozwieść! Nie róbcie nic dopóki mnie tam nie ma. Zaraz dzwonię do Johna i jutro u was jesteśmy. Wszystko wspólnie sobie wyjaśnimy i na pewno będzie dobrze. Tylko nic nie róbcie bez nas! - po czym się rozłącza.
Ojciec odkłada słuchawkę, odwraca się do swojej żony i mówi:
- Zrobione, będą na Wigilii, tylko co wymyślimy na Wielkanoc?
- John, przykro mi jeśli zepsuję Ci dzień, ale muszę Ci coś powiedzieć. Twoja matka i ja postanowiliśmy się rozwieść. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że 45 lat to wystarczająca ilość czasu i nie ma co się więcej ze sobą męczyć.
- Ale tato! Co Ty opowiadasz!?
- No niestety, ale już nawet patrzeć na siebie nie możemy, a zresztą nie chce mi się nawet o tym gadać, więc może Ty zadzwoń do swojej siostry, do Chicago i jej o tym powiedz - stwierdził ojciec i odłożył słuchawkę.
Syn cały przejęty dzwoni szybko do siostry:
- Mary, nasi starzy chcą się rozwieść!
- Co? O nie, nie pozwolę na to! Dzwonię do nich - kończy rozmowę i dzwoni do Phoenix.
Odbiera jej ojciec, ale Mary nie dopuszcza go do głosu tylko woła:
- Tato! Nie możecie się rozwieść! Nie róbcie nic dopóki mnie tam nie ma. Zaraz dzwonię do Johna i jutro u was jesteśmy. Wszystko wspólnie sobie wyjaśnimy i na pewno będzie dobrze. Tylko nic nie róbcie bez nas! - po czym się rozłącza.
Ojciec odkłada słuchawkę, odwraca się do swojej żony i mówi:
- Zrobione, będą na Wigilii, tylko co wymyślimy na Wielkanoc?



